Mój avatararchiwumlinkiulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 15494 osóbPowered by blog 4u |
WierszykiWróć, proszę...Moja pierwsza wielka miłość, pierwsza szczera i prawdziwa, mój ideał, chłopak z marzeń to Ty przecież- nie ukrywam! Byłeś tym co dał mi szczęście, co osładzał każdy dzień, byłeś tym co bronił, chronił, a już dzisiaj nie mam Cię... Kiedyś randki i kolacje, wspólne wyjazdy, wycieczki, potem kłótnie i rozstania, moje fochy, Twoje sprzeczki... Kiedyś pokój tonął w różach, dziś mój pokój tonie w łzach... Ciebie nie ma, pusto, zimno... Przecież nie miało być tak! Kiedyś każda wspólna chwila, wspólne plany, nawet sny.. Dziś Twe dłonie i me dłonie już nie mogą razem być... Wiesz, że byłeś tym jedynym, tym najlepszym, najukochańszym, uwielbiałam Twą rodzinę, o nią też chcę nadal walczyć! Zrozum proszę: ja żałuję... Ja wciąż tęsknię... Myślę.. płaczę.. Spójrz, ja błagam Cię kochany: daj nam jeszcze jedną szansę! Nie skreślajmy tamtych lat! Nie depczmy tego co było! Tworzyliśmy własny wszechświat, naszym niebem była miłość... Przecież mieliśmy być razem zawsze, na dobre i złe... Przecież kochałeś mnie całą a ja tak wielbiłam Cię... Już na zawsze będziesz we mnie, w mych wspomnieniach, sercu, snach... Ciągle mam małą nadzieję, że pojawisz się w mych drzwiach... Zawsze wpuszczę Cię do środka, kod dostępu masz tylko Ty! W moim sercu oprócz Ciebie nie zamieszkał nigdy nikt! Przybądź proszę! Daj nadzieję, że połączyć nas się da... Jesteś mą Wielką Miłością... ...Nikt nie kocha Cię jak ja... ...przyjdź nie zwlekaj... od wielu dni czekam... 11 października 2004 rokuTego dnia, którego było tak jesiennie, Kiedy we włosy wplątał mi się wiatr, Który szalał, szumiał niezmiennie, A my z nim razem, w takt. W tańcu uniesień zatraceni, Zapatrzeni w złociste korony drzew, W tym miejscu nie zapomnij Jak to przyrodzie tańczyliśmy wbrew. Tańcowały strącone mrozem liście, W gotowości zachwyceni, Tańczyliśmy z nimi osobiście Rozmarzeni, zapatrzeni, zdumieni. Mieniącym się słońcem zachwytem Tańczyliśmy zafascynowani sobą, Zakochani swym pobytem Cudnie rozmarzeni swoją mową. To była moja jesienna miłość Październikowy wieczór, czas zamyśleń Promyk księżyca i nagła złość... Odszedłeś tak nagle be przemyśleń… Przybita chmurami, przywarta do życia, Samotna w wielkim lesie, a obok liść, Myśląc o tamtej jesieni budzę przeżycia, Pamiętając gorycz chwil i rozpaczy kiść Dość tego! Tamtej jesieni już nie ma! Wyschnięty liść złoto szary, Jedyny przywraca wspomnienia, Ja już nie wierze w jesień - brak mi wiary! 27 lipca Był kiedys taki piekny dzien i było wszystko okey Az nie pojawił sie w nim on No własnie on ten ktos Ooo i wtedy ten list dowiedział sie z niego wszystkiego Był załamany i troche pijany w ogole nie rozesmiany Nie powiem ze ja tez nie Bo troche było mi zle Bo ja go kochałam A on mnie nadal nie Komentujcie proszę ![]() Głosuj (0) |
||||||